Mam takie jedno małe, cudowne wspomnienie z jego ostatniej, styczniowej wizyty w Polsce.
Leżymy sobie parę godzin przed Twoim odlotem w łóżku, bo chciałeś się przespać przed podróżą. Zamiast tego gładzisz mnie po ramieniu i pleckach i tak leżymy sobie bez słowa przez długi czas.Wtedy poczułam, że to naprawdę TO. Banalny moment, zwyczajna sytuacja , a jednak...
Czy przez te dwa lata dojrzałam do tego uczucia?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz